2012
Nowy rok. Nowe plany. Najważniejszy to rozruszać… siebie i bloga. Pierwsze rozpoczęliśmy zapisaniem się na Silesia Marathon 2012, drugie – tym skromnym wpisem.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku… oby nas nogi niosły!
Nowy rok. Nowe plany. Najważniejszy to rozruszać… siebie i bloga. Pierwsze rozpoczęliśmy zapisaniem się na Silesia Marathon 2012, drugie – tym skromnym wpisem.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku… oby nas nogi niosły!
Nauczeni naszym skromnym biegowym doświadczeniem, polecamy następujące imprezy:
IV Bieg Spełnionych Marzeń, Silesia Eco Run – Powitanie wiosny, XII Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego, (więcej…)Otrzymaliśmy garść informacji nt. Półmaratonu Katowice od Organizatora, Pana Bohdana Witwickiego. Poniżej cała treść.
Przed nami najgorętszy okres przygotowań. Zawodnicy planują już swój niedzielny start w Półmaratonie Katowice, a organizatorzy starają się wszystko dopiąć tak by każdy biegacz na mecie czuł się zwycięzcą! (więcej…)
Poniżej prezentujemy tekst nadesłany przez Macieja Pochciała, współinicjatora i współorganizatora I-go Biegu Świerklanieckiego.
* * *
Dziś jest sobota, 28 sierpnia 2010 roku. Myślę, że nastał odpowiedni czas, aby na spokojnie podsumować to, co wydarzyło się sześć dni temu w Świerklańcu. Jak doszło do tego, że spora grupa ludzi spotkała się o 10:00 w parku, by powalczyć o jak najlepszy czas na dystansie 5 km? Musimy się cofnąć do czasu, gdy za oknami sypał śnieg, a ścieżki biegowe były skute lodem. (więcej…)
Z uwagi na sezon ogórkowy, z troski o to, aby coś się mimo wszystko działo, ogłaszamy pierwszy konkurs na łamach bloga biegamynaslasku.pl.
Do wygrania praktyczny pas Kalenji z dwiema butelkami na napoje oraz schowkami na batony, odżywki, dokumenty i klucze. (więcej…)
Przed chwilą założyliśmy profil naszej strony Facebooku. Jeśli i Ty masz tam konto, dodaj nas do siebie. Natomiast jeżeli konta jeszcze nie masz – załóż je w ciągu kilkunastu sekund!
Tam na bieżąco będziemy informowali o nowych wpisach na blogu, ciekawostkach dotyczących biegania, inicjatywach, akcjach i co nam jeszcze przyjdzie do głowy.
A! Konkursy też będą! Bądźcie czujni!
„Wtorki biegowe – maraton na raty” to inicjatywa Miejskiego Sportu i Rekracji „Pszczelnik„ w Siemianowicach Śląskich. Główną ideą jest promowanie aktywnego trybu życia i umożliwienie każdemu chętnemu przebięgnięcia dystansu maratońskiego – jako sumy pokonanych 5-kilometrowych odcinków każdego wakacyjnego wtorku. Wszystkie osoby, które ukończą co najmniej 42.197 metrów, otrzymają specjalny certyfikat i medal. (więcej…)
Dziś już trzecia i ostatnia część opowieści Kamila, o tym jak został Maratończykiem.
Część pierwsza Część druga Galeria zdjęć z Paris Marathon 2010Wyjeżdżaliśmy w czwartek wieczorem samochodem. Siostra ze szwagrem i mały Olek, moja dziewczyna Ania i ja. Ostatni prawie 15 kilometrowy trening odbyłem 3 dni wcześniej. Żeby nabrać świeżości i głodu biegania postanowiłem końcowe 6 dni przed maratonem wcale nie biegać. Formy jednym czy dwoma biegami nie byłem już w stanie polepszyć, a wiedziałem, że przyda się mi się troszę odpoczynku, by nabrać jeszcze większej motywacji do startu. Tego dnia połknałem polecone przez lekarza tabletki przeciwbólowe, mające dać ulgę moim ścięgnom i piszczelom podczas wysiłku. (więcej…)
Dziś druga część opowieści o Kamilu, wielkim biegaczu amatorze. Zapraszamy do lektury.
Część pierwsza Część trzecia Galeria zdjęć z Paris Marathon 2010Jeszcze przed latem siostra i szwagier zaczęli biegać. Szybko im zapał przejdzie, wydawało mi się. Ale nie przechodził. Biegali i biegali, a coraz wiecej o tym rozmawialiśmy, bo miałem się za autorytet w tej dziedzinie rzecz jasna. (więcej…)
Zapraszam do przeczytania ciekawego felietonu, autorstwa Kamila, mojego szwagra, który jako pierwszy w naszej rodzinie przebiegł dystans 42km. Tekst składa się z trzech części, a dziś prezentujemy pierwszą z nich.
Waga wskazywała 103 kilogramy. Po ponad 10 latach nieuprawiania sportu wcale. 30 lat na karku, sporo drinków zaliczonych, chyba jednak za dużo, jak na swój wiek. Stresujący tryb życia, niestety, a i też lubię czasem szklaneczkę whisky. Parę razy próbowałem nawet schudnać, ale kończyło się tak, że kilogramów tylko przybywało. Na sport nie było miejsca. Zresztą nie wydawało mi się, aby aktywnośc fizyczna cokolwiek u mnie zmieniła, niż tylko zwiększyła moje codzienne zmęczenie. Tak właśnie wtedy myślałem. To była jesień 2008 roku. (więcej…)