zawody i imprezy biegowe na Śląsku i blisko Śląska

Biegamy na Śląsku


Tłumy pobiegły dla Słonia – relacja

Sierpień 08, 2013, wojtek

biegsloniaPonad tysiąc osób przebiegło w środową noc przez Park Śląski. W ten sposób przyjaciele, znajomi i fani uczcili pamięć Artura Hajzera, tragicznie zmarłego himalaisty.

– Takiego biegu jeszcze nie organizowaliśmy. Dedykujemy go pamięci Artura Hajzera, który zginął tragicznie dokładnie miesiąc wcześniej w Karakorum. Pokonujemy siedem kilometrów, dokładnie tyle, ile ośmiotysięczników zdobył Artur – mówi August Jakubik, współorganizator „Biegu dla Słonia”.

– Artur był, jest i pozostanie „Słoniem”. Tę ksywkę dostał już w szkole podstawowej i straszenie ją polubił. Takim słoniem, wytrwałym, upartym, był także z natury – mówi Marcin Rudzki, organizator i pomysłodawca biegu.

Bieg promowano na portalach społecznościowych. Udział w nim deklarowało kilkaset osób, na starcie stanęło ponad tysiąc. Większość miała na sobie „czołówki”, latarki mocowane na głowie, używane m.in. przez alpinistów.

Taką czołówkę ma ze sobą Agnieszka Kwaśniewicz z Suchej Beskidzkiej. – Bardziej chodzę po górach niż biegam. Mam nadzieję, że zamelduję się na mecie – śmieje się.

– O tym, że pobiegnę zdecydowałem dzisiaj. Bardzo się cieszę, że jest tylu zawodników. Tego się nie spodziewałem – przyznaje Czesław Wymysło z Piekar Śląskich, który ubrał na tę okazję strój w narodowych barwach. – Zakładam do tylko na wielkie imprezy. W ten sposób chcę też uczcić pamięć Artura Hajzera.

Tomek i Marcin do Chorzowa przyjechali z Rudy Śląskiej. – To bardzo fajna, pozytywna impreza. Widać po zgromadzonych, że spotkała się z super odzewem.

Podobnie uważają Jacek, Marcin i Agnieszka Bednarczykowie z Mikołowa. – To szczytny cel. Biegniemy z całą rodziną by upamiętnić w ten sposób wielkiego człowieka.

Przed godziną 22 zapaliły się czołówki i nad ścieżkami Parku Śląskiego uniosły się setki światełek. Biegacze i prowadzący ich rowerzyści ruszyli w siedmiokilometrową trasę. Tutaj nie liczył się wiek, czas ani końcowa kwalifikacja.

– Mieliśmy dane z portalu społecznościowego, ale nie sądziliśmy, że one się potwierdzą. Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni frekwencją. Mam nadzieję, że będzie też to taki zastrzyk pozytywnej energii dla rodziny Artura – mówi M. Rudzki.

– Ludzie w ten sposób pokazują, że cenili Artura. Wierzę, że patrzy na nas z góry i będzie wdzięczny, za to, że pamiętaliśmy o nim – mówi A. Jakubik.

51-letni Hajzer zginął 7 lipca, kiedy wspólnie z Marcinem Kaczkanem schodził do obozu II po nieudanym ataku na wierzchołek Gaszerbrumu I w Karakorum. Zgodnie z wolą najbliższej rodziny ciało himalaisty pochowano pod szczytem Gaszerbrumu.

Powiedz co myślisz...




↑ Top